W ostatnim wydaniu „Kosmetologii Estetycznej” pisałem o najcenniejszej walucie, jaką jest zaufanie i czas. W codziennych rutynach, w pogoni za społecznie ważnymi sprawami zapominaliśmy o sobie, o tym co dla nas ważne, często zgadzaliśmy się na to czego nie lubimy bądź nie chcemy. I dostaliśmy od losu to czego zawsze nam brakowało czas spowodowany kwarantanną. Ten czas można wykorzystać na kontakt ze sobą, na sprawdzenie co jest dla mnie ważne, a co nie, czego potrzebuje moje ciało, aby być zdrowe i szczęśliwe, jakich emocji i słów potrzebuje mój umysł, aby żyć w pełni. Jesteśmy teraz zamknięci w domach. Zauważyłem na portalach społecznościowych, że buntujemy się przeciwko temu zatrzymaniu, przeciwko temu przystankowi, piszemy plany na całe tygodnie, wymyślamy rzeczy do zrobienia: umycie szafki, posprzątanie garderoby i wiele innych rzeczy.

Oczywiście nasz mózg nie lubi zmian, nie lubi zmiany cyklu, bo jest to dla niego wysiłek. Nie lubi też konfrontacji z tym, co dla nas może być trudne, z tym, co wypchnęliśmy daleko, daleko w tył, po to żeby nigdy nie wróciło. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość: kontakt ze sobą nie musi być trudny.

Zdecydowałem, że przez najbliższe dwa tygodnie będę robił ćwiczenia z poznawania siebie, będę dbał o siebie tak jak o najważniejszą osobę w moim życiu, bo będziemy sami ze sobą. Warto więc być może wykorzystać ten dar od losu, aby poznać swojego najlepszego przyjaciela, czyli siebie, sprawdzić, co lubi, czego chce, a czego nie i przewartościować życie jak nietoperz, który podobno obdarował nas koronawirusem: odwrócić świat do góry nogami, odwrócić wartości, sprawdzić, czy gdyby wszystko było możliwe, to moje życie wyglądałoby właśnie tak?

Możemy wykorzystać ten czas „potopu” na oczyszczenie i obmycie z tego, co nie chcemy na utopienie wszystkich demonów naszej doczesności, by wyjść odrodzonymi, gdy te trudne czasy miną.

Zapraszam cię drogi czytelniku do wspólnego wyzwania, gdzie przez dziesięć dni będziemy się skupiać na poznawaniu swojego ciała i umysłu, a także najbliższych…

Jesteś gotowy na wspólną podróż do naszego wewnętrznego raju?

Dziś zostawiam Ci proste ćwiczenie na wieczór. Skorzystaj z zapasów, które kupiłeś na czarną godzinę: przygotuj sobie peeling z fusów po kawie lub herbacie i zmieszaj je z oliwą z oliwek (wybierz herbatę, jeśli twoje ciało ma skórę wrażliwą).

Po prysznicu zacznij przez 10 minut pilingować swoje ciało kawałek po kawałku, część po części, skup się na oddechu, a następnie na tym, co czuje Twoje ciało. Dołącz do masażu z peelingiem pozytywne afirmacje na swój temat takie jak: #kocham cię, #jesteś ważny, #dobrze wyglądasz, #najlepsze w Tobie to… i wymieniaj, wymieniaj, i wymieniaj aż minie 10 minut. Wtedy zmyj peeling i pogratuluj sobie pierwszego prawdopodobnie od dawna spotkania z samym sobą.