Jest to pierwszy od dawna artykuł z zakresu rozwoju osobistego, jednak uważam, że impulsem do rozważań nad rozwojem są jedynie doświadczenia własne, nie teorie i cytaty wyciągnięte z książek o nlp. Ostatnie tygodnie pozwoliły mi doświadczyć naszego narodowego problemu mianowicie perfekcyjnej umiejętności podcinania skrzydeł przez tych, którzy są na tyle daleko aby zauważać tylko okładki naszych działań W tym artykule chciał bym podzielić się z wami, genezą naszego narodowego, prawie, zawodowego podcinania skrzydeł i pokazać ci rozwiązania, które pomogą ci nie tracić wiary w to co robisz…

Czas, w którym jestem teraz, jest dla mnie czasem realizacji jednego z największych moich marzeń – budowania włoskiego oddziału mojej akademii i kliniki, który – dokładniej – będzie znajdował się na Sycylii. Oczywiście, jak każde duże marzenie, na początku wydawało się nieosiągalne. Kamieniem milowym w spełnieniu marzenia było podjęcie decyzji, że to właśnie Palermo będzie siedzibą mojej włoskiej filii sieci moich klinik. Osiągnięcie celu wymagało ode mnie stawiania małych kroków na przód w trakcie tej dwuletniej drogi do celu. Cel realizowałem dokładnie i bez pośpiechu, by wszystko było stabilne i nie do rozsypania… Teraz w końcu jestem na ostatniej prostej – już tylko podpisywanie kontraktów, zawieranie ostatnich umów i zamawianie asortymentu do naszej nowej kliniki. Impulsem do napisania tego artykułu były dla mnie uwagi i „ostrzeżenia”, jakie zacząłem dostawać od osób, które najmniej mnie chyba znają… Słyszałem: „Co Ty wyprawiasz? Mało ci tego, co masz w Polsce?” albo „Ja na Twoim miejscu bym tak nie ryzykował” lub „A co zrobisz, jak w polskim oddziale się wszystko runie?” czy „Włochy to zupełnie inny rynek – nie dasz rady się przebić!”…

I tak sobie słucham i słucham. I obserwuję. Moi bliscy znajomi znają tło i powody podjęcia takich a nie innych decyzji. Wiedzą, że mój cel ma porządne podstawy i mi kibicują. Moi bliscy są gotowi na każdym etapie przyjść mi z pomocą. A tym ludziom z boku, którzy widzą jedynie okładkę dwuletniego projektu, mogę tylko podziękować za troskę. Mogę też pochylić się nad naszym narodowym czarnowidzeniem… Bo przecież od pokoleń w naszych polskich mózgach mamy zaindukowane treści: „nie może ci się udać coś, co dla innych może być nieosiągalne nawet w ich marzeniach”, „nie możesz zbudować czegoś, czego jeszcze nikt inny z twojego otoczenia nie zrobił” itp. Itd. Pomyślałem sobie, Drogi Czytelniku, że Ty być może też masz takich ludzi w swoim środowisku. Przecież nie jesteśmy w stanie wyizolować sobie naszego kawałka życia w taki sposób, aby negatywy nie docierały do nas. 

Chciałbym pokazać Ci mechanizm, jakim mogą kierować się takie negatywnie nastawione osoby. Wyjaśnię Ci, dlaczego nie warto zwracać uwagi na takie komentarze…

Nie warto, bo…

Nikt nigdy nie będzie na Twoim miejscu, więc taka osoba nie ma pojęcia, co by zrobiła, jak się zachowała. Dlatego warto to podkreślić: „Nigdy na moim miejscu nie będziesz!”. Jeśli ktoś będzie uparty i będzie zadawał pytania typu: „Nie boisz się?”, to zawsze możesz odpowiedzieć: „Być może się boję, ale mam tak zaplanowaną strategię, że mam plan B i C, co pomoże mi w przypadku niepowodzeń.” Na stwierdzenia „Ale to inny rynek, to nowy produkt, nikt go nie ma z konkurencji” odpowiadasz: „To wspaniale! Wygrywają przeważnie tyko ci, którzy są pierwsi”. 

Jak powstają takie mechanizmy, czym są i co z nimi zrobić?

Nasz kraj od pokoleń był atakowany i wiele razy nasi przodkowie doświadczyli głodu, straty, odejścia. Czasem musieli zachowywać się w sposób nieakceptowalny i wywołujący dylematy moralne np.: strzelać do ludzi podczas wojny. Oczywiście, był to wróg, ale jednak był to zamach na piąte przykazanie „Nie zabijaj” i nawet przekonanie o obronie własnej w strukturach nieświadomych naszego umysłu wywoływało rozdarcie. Bo największą zbrodnią przeciwko naszej wolności i największym powodem rozdarcia naszej duszy jest odebranie życia innej istocie… To dlatego w Polsce było kiedyś powszechne powiedzenie: „Nie patrz w lustro, bo zobaczysz tam diabła”. Była też piosenka ludowa, gdzie śpiewano: „Nie patrz dziewczyno w tę wodę, bo ci zabierze urodę”. Te teksty były odpowiedzią na to, że ludzie, którzy dla obrony swojego życia dokonywali tego, co musieli, jednak potem sobie z tym nie radzili. I nie mogli spojrzeć na siebie w lustro, popatrzeć w oczy osobie, która dokonała takiego czy innego występku. I tak to ewoluowało i ewoluowało i zostało z nami aż do teraz, wpisawszy się świadomość zbiorową (kliknij). A my teraz doświadczamy tego, czego doświadczamy. Oto bardzo powierzchowne wyjaśnienie genezy naszego narodowego czarnowidzenia…

Ale mój drogi przyjacielu, mamy dwudziesty pierwszy wiek, żyjemy w czasach, gdzie możemy być każdym, kim zechcemy. Oczywiście, jeśli wykonamy odpowiednią prace i zbudujemy plan. Dlatego, jeśli masz jakiś pomysł na swoje życie, na rozwój swojego biznesu, to zanim zaczniesz o nim mówić, zbuduj dokładny jego obraz: jak wygląda, co niesie, co daje Tobie i światu oraz zastanów się, jak Ty będziesz się czuł w zakończonym projekcie. Sprawdź, opisz, narysuj, wypunktuj – tak jak tylko Ci wygodnie. Następnie napisz wszystkie zagrożenia, czyli co może się wydarzyć najgorszego, i znajdź dla każdego z zagrożeń 2, 3 wyjścia awaryjne. Następnie sprawdź, jak możesz swój duży cel podzielić w działaniu i czasie, a potem to realizuj. Możesz też skonsultować swój pomysł z coachem lub trenerem biznesu – wtedy dostaniesz specjalne narzędzia do rozbudowy swojego planu. Następnie, zacznij po prostu działać i buduj to, o czym marzysz. Wtedy żaden głos krytyki nie podetnie Ci skrzydeł, bo będziesz wiedział, że kury zrobią wszystko, żeby orzeł, który między nimi usiądzie, zaczął dziobać robaki z ziemi, zamiast szybować w przestworzach. 

Pamiętaj też, drogi przyjacielu, że tylko Ty jesteś specjalistą od swojego życia i tylko Ty wiesz najlepiej, czego Ci potrzeba, a czego nie do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą w środku i na zewnątrz. Dlatego pytaj siebie: co lubię, czego chcę, czego nie chcę. Sprawdzaj siebie, czy nadal lubisz to czy tamto. Czy to może jednak czas na coś innego. Jeśli tak, to na co jest teraz czas? A z czym powinieneś poczekać? Potem po prostu idź swoją drogą o sukcesu, a ponieważ biegnie ona do góry, bo na szczyty się trzeba wspiąć, to znajdź tyle siły, ile potrzeba, aby dotrzeć do pierwszego kamienia milowego, a jeśli nie,  to zrób mały przystanek i sprawdź, jak możesz sobie pomóc lub zapytaj kogoś, kto już dotarł na swój szczyt. Nigdy nie dawaj wiary kurom – dawaj wiarę orłom, bo to one widziały szczyty. A następnie wspinaj się tak długo, jak potrzeba.  

Ja, mój drogi czytelniku, trzymam kciuki za Twoje szczyty i z chęcią pomogę Ci na każdym etapie Twojej wędrówki. Jeśli tylko zechcesz, pamiętaj, że jesteśmy do Twojej dyspozycji (zob. coaching). Tymczasem działaj!

 

Już teraz zapraszam cię także mój drogi czytelniku na kulisy i przegląd marek, które są rekomendowane do iniekcji pokaże Ci po czym poznać, czy preparat ma atesty i jest bezpieczny…