Środek lata. Zgłasza się do nas klientka z czymś w postaci wysypki ale od kolan po szyję. Spanikowana wykrzyczała, że była właśnie w ciepłych krajach i chce sprawdzić pod okiem specjalistów, czy to nie jest jakaś choroba tropikalna, a najlepiej usunąć skutki, ponieważ przed nią wesele – a była cała w kropki.

Na szczęście pierwszy rzut oka naszych kosmetologów wystarczył, by określić prawdziwą przyczynę tego stanu skóry zwanego „chorobą tropikalną”. Był to po prostu „letni trądzik”, fachowo zwany mallorca acne czy acne aestivalis. Jak się okazuje, to nie tylko poparzenia słoneczne czy wysuszona skóra i włosy są największymi problemami latem (na szczęście nie dla wszystkich). Uspokoiliśmy klientkę, że to nic groźnego ani zaraźliwego, i leczenie, a przede wszystkim, zapobieganie, jest dość proste.

Acne Mallorca (nazwa sugeruje, że są to zmiany podobne do trądziku i są związane z wakacjami – a dokładniej z pobytem na słońcu, jak to bywa na wakacjach na wyspie Majorka) jest to wysypka trądzikopodobna, która występuje w słoneczne, ciepłe dni – oznacza nadwrażliwość mieszka włosowego na światło. Zmiany w formie wyprysków pojawiają się głównie na: twarzy, szyi, ramionach, karku, plecach i dekolcie. Są to małe czerwone grudki tworzące się wokół mieszków włosowych.

Taki „trądzik” nie jest reakcją alergiczną. Zjawisko zostało odkryte w 1972 roku, choć wiedza o nim, a przynajmniej u nas w kraju, wielka nie jest.

Acne mallorca występuje zwłaszcza wtedy, gdy ludzie leżą na słońcu przez długi czas, a ich skóra nie była wcześniej przyzwyczajona do promieniowania UV, używają złych lub za małych filtrów przeciwsłoneczne. A to jest właśnie nadwrażliwa reakcja na promieniowanie UV. U osób, które mają taką nadwrażliwość, podczas ekspozycji na promieniowanie UV powstanie wokół mieszków coraz więcej tkanki łącznej, co w połączeniu z tłustymi kremami z filtrem powoduje powstawanie guzków o wielkości milimetra. W przeciwieństwie do prawdziwego trądziku, nie ma ropnego stanu zapalnego. Ale za to zmiany są swędzące. Jak to się dzieje? Promieniowanie UV powoduje powstawanie wolnych rodników. Reaktywne cząsteczki łączą się z tłuszczem skórnym z gruczołów łojowych. Uwolnione substancje aktywują układ odpornościowy, który z kolei odpowiada za nadmierną reakcję skóry – w tym nieprzyjemne objawy, takie jak guzki, pęcherze i zaczerwienienie skóry.

Emulgatory lub niektóre tłuszcze w kremach przeciwsłonecznych lub produktach do higieny osobistej wzmacniają tę reakcję – najgorsze są detergenty, środki czyszczące i perfumy.

Jak zapobiegać? Polecamy stosować wysoki filtr na skórę – najlepiej bloker, alby słońce nie miało dostępu do mieszków. Stosowany filtr powinien być beztłuszczowy, aplikowany w postaci żelu lub spreju, najlepiej bez dodatków i emulgatorów. Pamiętajmy też, by przygotować skórę przed wyjazdem w miejsca, gdzie promieniowanie jest bardzo silne.

Co, jeśli już się nam to przydarzy? Wtedy można stosować miejscowo preparaty z nadtlenkiem benzoilu. Można też dodać leki i kremy przeciwhistaminowe, które blokują swędzenie. Należy pamiętać, że wyciskanie czy drapanie wyprysków tylko pogarsza objawy.

Jeśli tylko zauważy się takie objawy, trzeba natychmiast, w miarę możliwości, ograniczyć kontakt ze słońcem – ponieważ objawy występują przeważnie na skórze bezpośrednio wystawionej na działanie promieniowania UV. Najlepiej przykryć zmienioną chorobowo skórę pod ubraniem, wcześniej posmarować ją także filtrem. No i – jeśli się da – pozostać w cieniu.

Są tez sposoby domowe – można je stosować zaraz po pojawieniu się objawów. Polecamy: zimne okłady, maseczka z jogurtu czy twarogu, przecieranie gazą nasączoną naparem z rumianku czy kory dębu – tu ważne, by napar był już chłodny, by nie zaognić zmian.

Jak się okazuje, taka przypadłość dotyczy około 20 procent populacji, zwłaszcza kobiet.

Jeśli chcesz skorzystać z porady dotyczącej stanu Twojej skóry lub w celu pozbycia się objawów, zapraszamy do naszego salonu beauty lub do Akademi  Miejmy jednak nadzieję, że tego typu problemy Was nie “znajdą”! Dbajcie o siebie, Kochani!