Jak zauważyć problem u pacjenta i mu pomóc?

Podczas szkoleń, które prowadzę, jest zawsze czas na wspólną rozmowę o potrzebach i o trudnościach, jakie spotykamy na drodze zawodowej oraz o oczekiwaniach naszych klientów. Zazwyczaj wszystkie te rozmowy łączy jeden bardzo ważny dla moich słuchaczy temat, a mianowicie oczekiwania klientów, których nie jesteśmy w stanie zrealizować.

Czasem jest bowiem tak, że główną bolączką naszych klientów nie jest tylko potrzeba korekty estetycznej wizerunku. Czasami zdarza się nam przeoczyć fakt, że problem może być głębszy niż bruzda między brwiami, większy niż kilka zmian zapalnych w linii żuchwy. W większości przypadków sam klient nie zdaje sobie z tego sprawy… Dla nas jednak – osoby wykonującej zabieg – następstwem przeoczenia prawdziwej przyczyny może być rozczarowanie naszej klientki lub klienta, a także niekończące się reklamacje lub nawet fala „hejtu” na nasz salon w internecie.

Co to jest zatem dysmorfofobia?

Znajomość tego schorzenia oraz umiejętność rozpoznania go i odróżnienia od zwykłego problemu estetycznego może pozwolić nam realizować naszą zawodową misję jeszcze lepiej, a także zapobiec późniejszym przykrym sytuacjom związanym z niezrozumieniem – według klientki lub klienta – ich oczekiwań. Znajomość tego problemu pozwoli nam przeprowadzić z szczerą rozmowę z osobą, u której takie schorzenie podejrzewamy, a może nawet odesłać do specjalisty, który się zajmie problemem u podstaw. Takie zachowanie może przynieść ogromne korzyści nie tylko dla nas – brak negatywnych konsekwencji w oczach klienta – ale także, a może przede wszystkim – dla klienta, który – miejmy nadzieję – otworzy się na tak trudną informację zwrotną i skorzysta z pomocy.

Dysmorfofobia, czyli cielesne zaburzenie dysmorficzne (ang. Body Dysmorphic Disorder, BDD), według klasyfikacji zaburzeń psychicznych amerykańskiego towarzystwa psychiatrycznego (DSM-5) należy do grupy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. BDD objawia się nadmiernym, nieadekwatnym zaabsorbowaniem niewielkim, ale realnie istniejącym, lub całkowicie wyimaginowanym defektem wyglądu. Osoby z BDD zazwyczaj opisują tę niedoskonałość wyglądu jako wyjątkowo szpecącą, narażającą ich na śmieszność i ostracyzm społeczny, podczas kiedy w odbiorze otoczenia najczęściej jest ona niezauważalna. W badaniu „The broken mirrow” przeprowadzonych na uniwersytecie w Oxfordzie przez dr Katharine Philips na grupie ponad 500 pacjentów wskazano, że uwaga chorych na BDD najbardziej koncentruje się na skórze – wskazuje na nią 73 proc. badanych, a także na włosach (56 proc. badanych) i na nosie (37 proc.) (1).

Zwykle codzienna aktywność takich osób skupiona jest na rozmyślaniu na temat danego defektu urody, ciągłemu patrzeniu w lusterko i próbie kamuflażu tegoż niedociągnięcia, a także szukania pomocy u kolejnych specjalistów. Często dotknięci BDD gotowi są wyjechać na zabieg za granicę – do miejsc takich jak: Turcja, Iran czy Tajlandia. Osoby takie, chcą osiągnąć zamierzony efekt, nie zwracają uwagi na to, że wiąże się to z bardzo dużym ryzykiem. Podróżują bowiem przeważnie samotnie –rodzina i znajomi często nie chcą uczestniczyć w tym procesie, natomiast zabieg jest często bardzo agresywny i niebezpieczny. Osoby takie także nie zwracają uwagi na doniesienia o niskim bezpieczeństwie, ze względu na bardzo niską higienę zabiegową i pozabiegową, zabiegów wykonywanych w niektórych miejscach. W świecie osób modyfikujących swoje ciała istnieje zamknięte międzynarodowe forum, do którego mogą należeć tylko osoby, które spełniły wymóg ilości operacji oraz odpowiedzą na pytania dotyczące nazw oraz konkretnych kroków w procedurze poszczególnych zabiegów. Często takie osoby swoją znajomością procedur są w stanie wprowadzić w zakłopotanie niejednego specjalistę.

Pacjenci, w skrajnych przypadkach, unikają także relacji społecznych, ponieważ uważają, że przez swoją nieatrakcyjność są źle postrzegani przez społeczeństwo. Wycofują się oni także z różnych ról społecznych oraz zaprzestają wychodzenia z domu do pracy czy do szkoły. Podobnie jak w przypadku jadłowstrętu psychicznego (anoreksia) mamy tutaj do czynienia z zaburzonym postrzeganiem obrazu własnego ciała.

Etiologia tego schorzenia nie jest do końca rozpoznana. Obecnie uważa się, że w powstawaniu BDD mają znaczenie zarówno czynniki psychiczne jak i neurobiologiczne (2).

Część badaczy zwraca także uwagę na kult piękna promowany w mediach. Współczesne programy o metamorfozach do złudzenia przypominają bajkę o kopciuszku, który z biednej, acz atrakcyjnej dziewczyny, odrzuconej przez społeczeństwo, za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dobrej wróżki (w programach – lekarza) zmienia się w piękną, szczęśliwą, akceptowaną społecznie kobietę z pięknym księciem przy swoim boku. Takie programy mogą mieć szczególny wpływ na osoby w okresie dojrzewania (adolescencji), kiedy młody człowiek zaczyna bardziej interesować się swoim wyglądem, a akceptacja własnego wnętrza wynika, przynajmniej częściowo, z akceptacji przez świat zewnętrzny, czyli rówieśników.

Dysmorfofobicy, często na poziomie świadomym i na poziomie przekonań, nie mają dostępu do wewnętrznych wglądów i przybierają maski, którymi bardzo logicznie argumentują kolejne zabiegi modyfikujące ciało.

Ogromne znaczenie mają także relacje rodzinne – wskazuje psycholog kliniczny prof. Alessandra Lemma w swojej książce „Pod skórą – psychoanalityczne studium modyfikacji ciała”. Ogromny wpływ na zaburzenia w postrzeganiu własnego ciała ma przede wszystkim kontakt z matką w okresie niemowlęcym i poniemowlęcym, a także w dzieciństwie. Zauważono, że nadopiekuńczość, a także próba dominacji nad dzieckiem prowadzą w okresie dojrzewania do głośnego „krzyku” w postaci swoistego manifestu: “jestem wolna i niezależna”. Zewnętrznie objawia się to w postaci modyfikacji ciała za pomocą piercingu, skaryfikacji czy tatuażu w bardzo dużych ilościach i na dużych obszarach ciała. Także brak zainteresowania i wystarczającej uwagi matki w wyżej określonym okresie może doprowadzić do bardzo dużego zaangażowania emocjonalnego oraz często wręcz karykaturalnego efektu wynikającego z zabiegów estetycznych. I tak na przykład przesadna modyfikacja ust może wiązać się z potrzebą komunikacji na poziomie nieświadomym potrzeby „nakarm mnie”, „zasługuję na twoją, akceptację i miłość”. Usta są bowiem symbolicznie odpowiedzialne za pierwszy kontakt z matką podczas karmienia. Zabiegi podkreślające oczy mogą oznaczać, że osoba chce przekazać otoczeniu: „spójrz na moje wnętrze”, „zasługuje na twoją uwagę”. Natomiast korekta nosa, na przykład ciągłe jego zmniejszanie, może być manifestem: „nie zasługuję na życie i na to co najlepsze dla mnie”. Nos bowiem odpowiedzialny jest za oddech, czyli podstawową potrzebę życiową – w wielu kulturach uważa się, że dusza zamieszkuje w człowieku wraz z pierwszym oddechem. Przykłady podane powyżej oczywiście są bardzo powierzchowne i wymagają szerokiej analizy każdego przypadku – naukowcy i lekarze piszą na te tematy setki opracowań i całe książki. Chciałbym jedynie zobrazować tylko potencjalne przyczyny, jakie mogą stać u podstaw tego zaburzenia.

Jak można rozpoznać zaburzenie BDD spotykając pacjenta w naszym gabinecie? Czerwona lampka powinna nam się zapalić, gdy zauważamy nadmierne zaabsorbowanie wyimaginowanym lub realnie istniejącym, ale niewielkim defektem w swoim wyglądzie. Do myślenia może nam także dać, gdy rzuci nam się w oczy ewidentne cierpienie lub istotne zaburzenia funkcjonowania społecznego na wielu płaszczyznach spowodowane przekonaniem o istnieniu defektu.

Zazwyczaj interwencja zabiegowca nie eliminuje przyczyny problemu. Większość takich klientów nie jest zadowolona z efektów zabiegu – uważają oni, że defekt nie został usunięty lub wręcz został podkreślony. Dysmorfofobicy są rozczarowani efektem interwencji, często argumentując swoje rozczarowanie brakiem kompetencji zabiegowca lub nawet złą wolą osoby wykonującej zabieg. Mając na względzie takie informacje, nasza grupa zawodowa jest szczególnie narażona na przykre incydenty wynikające z charakteru naszej pracy, dlatego powinniśmy zawsze szczególną wagę przywiązywać do konsultacji, poznania oczekiwań naszych klientów, a także do tego, co podpowiada nam nasza intuicja.

Jak radzić sobie kiedy w gabinecie zauważymy dysmorfofbika? Często takie osoby mówią o swoich defektach w sposób bardzo naładowany negatywnymi emocjami, na przykład: „Te okropne blizny potrądzikowe! Nie mogę przez nie wychodzić z domu! A wszyscy poprzedni zabiegowcy tylko naciągnęli mnie na bezskuteczne zabiegi!”. Co zrobić w takiej sytuacji? Jak odmówić zabiegu, nie narażając klientki i siebie na przykrą wymianę zdań lub niepotrzebną sprzeczkę? Jak powiedzieć „nie” i zwrócić uwagę na problem, nie narażając klienta na upokorzenie? W mojej opinii dobrze sprawdzać się może takie przedstawienie sprawy: „Z tego, co widzę bardzo Pani/Panu zależy na spektakularnym i szybkim efekcie, który raz na zawsze rozwiąże ten problem. Technologie i rozwiązania, które posiadam w swoim gabinecie, wymagają powtórzeń i dają znaczną, a często pełną redukcję problemu, ale nie mogę w pełni zagwarantować pełnej satysfakcji z zabiegu. Dlatego zachęcam panią do zastanowienia się, czy jest pani zainteresowana kolejnymi zabiegami, które mogłyby nie zrealizować w pełni Pani/Pana oczekiwań oraz przeanalizowania koszty finansowe i emocjonalne związane z kolejną kuracją.” Używam komunikatów tego typu za każdym razem, kiedy czuję, że człowiek, który wybrał mój gabinet potrzebuje zupełnie czego innego niż to, co ja jestem w stanie zagwarantować. Uważam, że najgorszą rzeczą, jaka można zrobić drugiej osobie to nie dotrzymać danego słowa. Zawsze pozwalam sobie na pełną szczerość i wyrażenie moich obaw odnośnie skuteczności danej kuracji. Wierzę, że prawdziwe piękno zewnętrzne wynika tylko z bogatego wnętrza, dlatego często zachęcam swoich klientów do skupienia i poszukiwania źródła swoich potrzeb w emocjach, które zawsze za nimi stoją. Tylko wtedy nasza praca nad wizerunkiem zewnętrznym może być pełna. Jeśli potrzebujecie pomocy w tej dziedzinie, zapraszamy do naszej Akademii, gdzie specjaliści zajmują się także takimi problemami, a także doradztwem psychologicznym, coachingiem i rozwojem osobistym i biznesowym.

Więcej o holistycznym, prawidłowym podejściu do piękna można się dowiedzieć na naszych kursach, a także na Beauty Camp. Zapraszamy.

Przypisy:

1 Katharine A. Phillips: The broken mirror: understanding and treating body dysmorphic disorder. Oxford: Oxford University Press, 2005, s. 56. ISBN 978-0-19-516718-4.

2 „Dysmorfofobia – trudności z rozpoznaniem”; dr n. med. Małgorzata Urban-Kowalczyk.  Opracowanie Monika Stelmach – Klinika Zaburzeń Afektywnych i Psychotycznych UM w Łodzi https://podyplomie.pl/psychiatria/19946,dysmorfofobia-trudnosci-z-rozpoznaniem